Wyjazd w góry zaczęliśmy od wizyty w Warszawie.
W sumie to dałbym radę bez problemu dojechać do Bukowiny z Gdańska.
Jednak to jest kawałek trasy (od 705 do 765 km — w zależności od wybranego wariantu).
Wybór padł na stację pośrednią — zatrzymamy się w Warszawie i wykorzystamy ten czas na spotkanie, jakie Karolina miała w planach.
Dojazd do Warszawy — lekki korek, jednak meldujemy się na miejscu i idziemy coś zjeść.
Po jedzeniu — zrobiliśmy coś na mega spontanie.
Zakupy.
I to nie takie tam drobne.
Czasem muszę uważać co przy mojej żonie mówię — bo skończyło się wizytą w Nikon Plaza (firmy salon Nikon Polska), z jakiego wyszliśmy z nowymi zabawkami dla mnie.
Po powrocie do naszego lokum okazało się, że nie wszystko to, co mam ze sobą ze sprzętu fotograficznego współpracuje z tym, co kupiliśmy — wiec szybki telefon do salonu z pytaniem, czy mają to, co mnie interesuje.
I tak mają — wiec plan na następny dzień już się nam klarował.
Wieczorem szybkie przepakowanie rzeczy, przygotowanie się do wyjazdu, aby nie tracić czasu i poszliśmy spać.



