W sumie to wycieczka na Morskie Oko i kolejne pomysły Karoliny mi się spodobały. Do tego stopnia, że zaczęliśmy rozmawiać i powoli planować wyjazd na jesieni. W Tatry. Bo to jest nasz główny cel.
Gdzieś na jakimś spacerze padło pytanie, czy w tym roku będziemy w Arłamowie. Wiem, że Karolinie się tam spodobało. I tak mi w sumie też. Fajne miejsce.
A może by tak zrobić dwie pieczenie przy jednym ogniu?
A może nawet nie tyle, ile dwie a trzy.
I zaliczyć Tatry i Bieszczady na tym samym wyjeździe?
A przy okazji …
Siedząc wieczorem na szybko został zaplanowany wyjazd.
Dzień 1 – Gdańsk -> Zakopane
Wyjazd z samego rana (nawet około 6) i dojazd do Zakopanego.
Dzień 2 – Zakopane
Ten dzień chcemy poświęcić na spokojne śniadanie, spacer po mieście.
Zaliczenie obowiązkowych „atrakcji” jak Gubałówka czy Krupówki. Z tej pierwszej planuje (jak tylko warunki pozwolą) polatać dronem. Jakoś mam niedosyt po naszej ostatniej wizycie. Tak, wiem i zdaje sobie sprawę z ograniczeń, jakie mam związane z tym miejscem — jednak może się uda coś ustrzelić z powietrza.
I na pewno zrobimy rozeznanie jak zaplanować, a raczej doprecyzujemy dwa kolejne dni. Czyli skąd i jak dojechać do miejsc, jakie nas interesują
Dzień 3 – Kasprowy Wierch
Plan jest prosty:
– śniadanie
– dotarcie do kolejki
– wjazd kolejką
– zejście
– obiad/kolacja
– basen
Wycieczka na cały dzień.
OPCJA
Dzień 4 – Morskie Oko
Tutaj też nie ma dużego pola do popisu:
– śniadanie
– transfer do Palenicy Białczańskiej
– wjazd do Morskiego Oka
– obejście Morskiego Oka
– podejście do Czarnego Stawu pod Rysami
– zejście do Palenicy Białczańskiej
– powrót do hotelu
– obiad/kolacja
– basen
– pakowanie się
OPCJA
OPCJA
W przypadku trzeciego, jaki czwartego dnia na końcu jest OPCJA.
Jeśli uda nam się w miarę sprawnie wrócić i będziemy na siłach — to może jeszcze wpadnie jedna rzecz — Dolina Białego.
Coś jak Dolina Kościeliska — jednak mniejsza i dająca się przejść w jedną stronę w niewiele ponad godzinę.
Dzień 5 – Zakopane -> Arłamów
Po śniadaniu wyjazd z Zakopanego do Arłamowa.
I tutaj zobaczymy bo mamy w sumie 3 warianty:
– przez A4 – chyba najłatwiejszy
– przez DK28 – do rozważenia
– przez E50 (Słowacja) – kusi zobaczyć sąsiadów
Po zameldowaniu się w Arłamowie obowiązkowo basen z widokiem na Bieszczady
Dzień 6 – Tarnica
Miało być Huczne i spacer na Bukowe Berdo. Jednak na etapie rozmowy wyszło, że czas jazdy, jak i kilometry do Mucznego są niewiele mniejsze od Wołosate. A samo Wołosate to już są Bieszczady. To jak Wołosate to i Tarnica.
Więc po śniadaniu jedziemy do Wołosatego, zostawiamy samochód i idziemy na nasz pierwszy szczyt z Korony Gór Polskich — Tarnicę.
Dzień 7 – Arłamów
Ten dzień przeznaczamy na totalny reset. Nigdzie nie jedziemy — w planach jest śniadanie, basen, spacer, basen, obiadokolacja, basen.
Dzień 8 – Arłamów -> Gdańsk
Śniadanie, pakowanie się i czas ruszać w drogę powrotną.
Jak na razie tak na szybko liczyłem — to trochę ponad 2 tys. km za kierownicą.
I jedna rzecz. Karolina mnie uświadomiła — bo już planuje jakie zdjęcia zrobię.
Jej słowa — zrobisz takie zdjęcia, na jakie pozwolą Ci góry.
A jak wyjdzie? To się jeszcze okaże.