Po śniadaniu ruszyliśmy w dalszą drogę.
Tym razem już kierowaliśmy się na północ — do Gdańska.
tutaj to już w zasadzie wiało nudą. Całość po płaskim.
Jedyne urozmaicenie — to albo burza/deszcz goniły nas, albo my je goniliśmy.
Wracamy zresetowani, pozytywnie zmęczeni.
I co ważne, a może najważniejsze:
Z nowymi planami na kolejne cele.
Na koniec małe podsumowanie. Całość za kierownicą dała około 25 godzin.
Większość bo blisko 85% (tak na oko) to jazda po trasach szybkiego ruchu, autostradach.
