To już nasz ostatni dzień pobytu w tym miejscu.
Po śniadaniu zaczynamy się pakować.
Mieliśmy jeszcze zjechać do Zakopanego — jednak szybkie sprawdzenie mapy i korków skutecznie nas z tego wyleczyło. Wyszło nam, że zamiast cieszyć się zwiedzaniem, to będziemy się wkurzać na to, co jest na drodze.
Wybraliśmy za to inny plan.
Wracając z Bukowiny zajedziemy do naszych znajomych mieszkających pod Krakowem.
A że jest ku temu okazja — bo to około 2h jazdy z bukowiny i prawie po drodze — to, czemu nie?
Zwłaszcza że dawno się nie widzieliśmy.
Przez całą drogę do nich — góry można powiedzieć nas prześladowały.
Raz z jednej raz z drugiej strony — prawie cały czas były gdzieś widoczne.
Nel, Ewelina i Maciek ugościli nas ciastem z lodami i domowa lemoniada.
Po odpoczynku gdzie podczas rozmowy towarzyszyły nam ich psy i kot ruszyliśmy w dalszą drogę.
Celem ostatniego odcinka na dziś nie był nasz dom — Gdańsk, a mój rodzinny dom — Tomaszów Mazowiecki.
Odwiedziliśmy moją rodzinę i tam spędziliśmy noc.